Gdynia. Fundacja spełni marzenie chorej dziewczynki
Kinga Grzymała z Gdyni marzy, by pojechać do Lourdes. Chce w cudownym źródełku przemyć oczy. Chora na raka, niewidoma dziewczynka marzy, by znów zobaczyć rodzinę. W poniedziałek odwiedziły ją wolontariuszki z fundacji ,Mam marzenie. Kinga pojedzie do Francji za dwa miesiące. Będzie dziewiątym gdyńskim dzieckiem, którego marzenie spełni fundacja.
Chora na białaczkę 5-letnia Weronika zawsze marzyła, żeby być księżniczką. Podczas przejażdżki karetą po gdańskiej starówce miała łzy szczęścia w oczach. 8-letni Krzyś chciał wziąć udział w prawdziwej obławie policyjnej. W trakcie inscenizacji, zorganizowanej specjalnie dla niego, czuł się jak prawdziwy szeryf. Justyna marzyła o własnym laptopie. Jednak, gdy wolontariusze z fundacji ,Mam marzenie biegli do niej z prezentem po schodach Akademii Medycznej w Gdańsku dowiedzieli się, że kilka minut wcześniej zmarła. Tym razem nie zdążyli spełnić marzenia chorego dziecka...
- Dla tych dzieci liczy się każdy dzień, a my nie mamy czasu, by czekać - mówi Mariola Hupert z fundacji ,Mam Marzenie. - Nigdy nie wiadomo kiedy przyjdzie kryzys i dziecko, które czeka na spełnienie marzenia odejdzie na zawsze. Dlatego spieszymy się z całych sił.
Ludzie są wspaniali
9-letnia Kinga marzy, by jechać do Lourdes we Francji. Od pięciu lat choruje na nowotwór mózgu. Rak zaatakował ośrodek odpowiedzialny za wzrok.
- Chciałabym dostać pieska, bo bardzo kocham zwierzątka, a najbardziej właśnie pieski, bo one tak fajnie liżą za uszkami swoich właścicieli - mówi Kinga. - Wiem, że jeszcze długo nie będę go miała, bo wracam do szpitala i kto wtedy będzie wychodził z moją psinką na spacery?!
Kingę czeka jeszcze długa droga do wyzdrowienia, ale jest nadzieja.
- Ludzie są wspaniali i cudowni - mówi Edyta Grzymała, mama Kingi. -Ktoś obcy podarował nam 70 tysięcy dolarów na operację w Stanach Zjednoczonych. Córeczka jest już po zabiegu i dzięki temu jest szansa, że wyzdrowieje. Nie wiem, kto jest tym wspaniałym człowiekiem, ale codziennie się za niego modlę. Teraz panie z fundacji zabiorą nas do Francji, o czym tak marzy moja córeczka.
Nadzieja, która daje życie
Dzieci, czekające na spełnienia marzeń, nawet te najbardziej chore, nabierają sił do życia. Wstępuje w nie nowa wiara.
- Pięcioletni Kubuś dostał od nas jeepa z akumulatorem, którym mógł jeździć. Mógł, ale nie jeździł, bo nie miał już na to siły - mówi Karina Wojtecka, wolontariuszka. - Białaczka zrobiła w jego organizmie ogromne spustoszenie. Jednak on tak chciał jeździć samochodzikiem, tak walczył z osłabieniem, że w końcu wstał i wsiadł do swojego wozu. Teraz szaleje na Oddziale Dziecięcym Onkologii Akademii Medycznej w Gdańsku. Jeździ nim na badania i na inne sale odwiedzać kolegów. Jest szczęśliwy.
Niestety, mimo ogromnych chęci nie zawsze udaje się. Wtedy jest płacz.
-16 letnia Justyna, chora na białaczkę, czekała na laptopa - mówi Agnieszka Kowalczyk z fundacji. - Gdy poszliśmy do niej do szpitala z prezentem, dziewczynka chwilę wcześniej zmarła. Nie zdążyliśmy, ale tak też bywa... Później płakałam kilka dni.
Dziewczyny z fundacji są twarde. Nikt nie wie, ile muszą mieć siły, żeby na co dzień obserwować ogrom ludzkiego nieszczęścia. Widzą śmiertelnie chore dzieci i zrozpaczonych rodziców.
Pięcioletni Krystian Kaczorowski marzył o play station. Jak za pomocą czarodziejskiej różdżki marzenie się spełniło.
- Teraz sobie gram, kiedy mi się podoba - mówi Krystian. - Play station jest super.
Poczekalnia marzeń
W kolejce do spełnienia marzeń czekają kolejne dzieci. 4-letnia Zosia cierpi na nowotwór i marzy, by choć przez chwilę być królewną Śnieżką, 5-letni ciężko chory Nikodem chciałby być rycerzem, 9-letnia chora na guza móżdżku Martyna jedzie 23 kwietnia do Warszawy, by wziąć udział w programie ,Taniec z gwiazdami, o czym marzyła od dawna. Super niespodzianka czeka Monikę. Po kilku latach znowu zobaczy swojego ukochanego kota.
- Rodzice dziewczynki musieli oddać kota do schroniska ze względu na jej zdrowie - mówi Karina Wojtecka. - Stamtąd trafił do rodziny w Niemczech. Szukałam go dwa lata, ale udało się i Monika zobaczy swojego pupila.
- Wolontariusze przychodzą na nasz oddział i długo rozmawiają z małymi pacjentami - mówi Elżbieta Drożeńska, ordynator Oddziału Chemioterapii Kliniki Pediatrii, Hematologii, Onkologii i Endokrynologii Akademii Medycznej w Gdańsku. - Przez ponad rok swojej działalności spełnili mnóstwo marzeń chorych dzieci. Są wspaniali!