Z wizytą u rugbisty Dariusza Komisarczuka, zawodnika Arki Gdynia i reprezentacji Polski
Wszystko zaczęło się od spotkań pod osiedlowym trzepakiem na Pustkach Cisowskich. Właśnie tutaj Dariusz Komisarczuk, obecnie zawodnik Arki Gdynia i najlepszy łącznik młyna w polskiej lidze, po raz pierwszy usłyszał o rugby. W zespole juniorów sopockiego Ogniwa grali już jego o dwa lata starsi koledzy z osiedla - Zbigniew Mroch i Klaudiusz Bendkowski. To oni zarazili Darka nową dyscypliną sportu. Komisarczuk był wtedy w siódmej klasie szkoły podstawowej. Wcześniej próbował judo i karate, ale jak mówi, to nie były sporty dla niego. Koledzy nie musieli go długo namawiać. W 1987 roku trafił do drużyny juniorów młodszych Ogniwa Sopot pod skrzydła Jerzego Klockowskiego.